-*--*---*--zielony-------------#0A783E--------

LIST PASTERSKI BISKUPA NA ZAKOŃCZENIE ROKU SZKOLNEGO

 

LIST PASTERSKI BISKUPA BIELSKO-ŻYWIECKIEGO
NA ZAKOŃCZENIE ROKU SZKOLNEGO 2020

 

Przychylność Twoja dodaje nam mocy (Ps 89,18)

 

 

Drodzy Bracia i Siostry,

Przy końcu roku szkolnego, na progu wakacji zwracam się do Was, wszystkich wierzących Diecezji Bielsko-Żywieckiej. Chcę wraz z Wami dokonać podsumowania czasu kilku ostatnich miesięcy, naznaczonych trudnym doświadczeniem epidemii koronawirusa.

 

  1. Nowe doświadczenie i wyzwanie dla wierzących

Kończy się pierwszy okres epidemii, czas zróżnicowanych ograniczeń wynikających z zagrożenia groźnym i podstępnym wirusem. Jesteśmy świadkami zdarzeń, które uświadamiają nam naszą bezradność wobec choroby, nad którą wciąż nie potrafimy zapanować. Mężczyzna w sile wieku, sam nie wykazując żadnych objawów, jest w stanie zarazić dwoje rodziców, dla których wirus okazuje się śmiertelny. Niektórzy z nas nie mieli nawet możliwości pożegnać bliskiej osoby, która pospiesznie trafiła do szpitala i tam zmarła.

Napawające nadzieją jest to, że o wiele więcej osób może cieszyć się z powrotu do zdrowia tych, którzy wyszli z kwarantanny czy opuścili szpital. Dzielę się z Wami radością, że dwaj nasi księża, którzy wymagali leczenia szpitalnego, najgorsze mają już za sobą, a jeden z nich wrócił na parafię. Kolejni dwaj przeżywają zakażenie w kwarantannie. W sumie w izolacji znalazło się ponad dwudziestu duszpasterzy, a jeden z kościołów parafialnych przez cały tydzień pozostawał zamknięty.

Niemal wszystkich nas dotykały restrykcje wynikające ze stanu epidemii: konieczność pozostawania w domu, zdalne nauczanie czy ograniczenia co do liczby uczestników zgromadzeń. Szczególnie trudno było przyjąć fakt, że przez pewien czas w kościele nie mogło przebywać więcej niż pięć osób. Wielu boleśnie przeżyło to, że po raz pierwszy od wielu lat nie mogli uczestniczyć w liturgii Wielkiego Tygodnia.

Od początku epidemii mieszały się z sobą niedowierzanie w realne zagrożenie, lęk o życie swoje i osób starszych w rodzinie, bezradność i bunt, rezygnacja i próba życia tak, jakby nic się nie stało.

Duszpasterze szukali sposobów dotarcia do wiernych. W bardzo wielu kościołach zainstalowano kamery, by pozostający w domach mogli mieć kontakt z parafią i uczestniczyć w nabożeństwach.

Młodzi księża prowadzący wspólnoty i grupy parafialne spotykali się z ich uczestnikami przez Internet. Kto tylko chciał, mógł uczestniczyć w rekolekcjach i katechezach korzystając ze stron własnej parafii czy diecezji. Około 150 tysięcy osób zainteresowało się rekolekcjami wielkopostnymi, w tym dla młodzieży, które przygotowało trzech kapłanów naszej diecezji, a które dostępne były dzięki Internetowi.

W naszej kurii codziennie o godz. 20:30 prowadziliśmy modlitwę różańcową, w której przez łącza internetowe uczestniczyło od 400 do 800 osób. Łączył się z nami jeden z naszych misjonarzy, kapłani pracujący za granicą, całe rodziny, osoby spoza diecezji, aż po Kanadę. Modlitwa o ustanie epidemii była połączona z codziennym rozważaniem słowa Bożego. Różaniec odmawiany przez zespół duszpasterzy transmitowały także niektóre parafie.

 

  1. Jaka jest nasza wiara?

Doświadczenia takie, jak epidemia ujawniają kim jesteśmy i jaka jest nasza wiara. Każdy z nas ma swoją opowieść o tym, czego doświadczył i czego nauczył się w tym czasie. Ze swej strony chciałbym podzielić się tym, co usłyszałem i zobaczyłem z perspektywy całej diecezji.

Zacznę od naszych alumnów, którzy po zamknięciu seminarium powrócili do swoich domów rodzinnych i parafii. Mieli pomagać w swoich wspólnotach, nieraz zastąpić pana kościelnego, gdy ten byłby człowiekiem starszym czy schorowanym. Bardzo szybko mogłem usłyszeć od księży proboszczów o ich niezwykłym zaangażowaniu, daleko wykraczającym poza wyznaczone obowiązki.

Wielokrotnie budowałem się słysząc o gotowości księży, którzy często ryzykowali swoje zdrowie, by odwiedzić chorych. Niektórzy z nich trafili do kwarantanny. Zapamiętam też niezwykły obraz: ksiądz w sutannie i w stule, chodzący dookoła kościoła, gotowy spowiadać tych, którzy idą na nabożeństwo albo przechodzą obok świątyni. Uznał, że na wolnym powietrzu będzie bardziej bezpiecznie niż w małym kościele, który trudno przewietrzyć i dezynfekować.  W ramach osobistej jałmużny wielkopostnej księża naszej diecezji zakupili potrzebny sprzęt medyczny dla szpitala przyjmującego pacjentów z koronawirusem. Budująca była też ofiarność wielu osób świeckich i instytucji.

Nie zapomnę telefonicznej rozmowy z moim znajomym z Krakowa, który w pewnym momencie z satysfakcją stwierdził, że nawet w czasie największych ograniczeń udawało mu się codziennie zmieścić w tej piątce, która mogła uczestniczyć we Mszy świętej. Opowiadał, że najpierw wystarczyło być 30 minut przed rozpoczęciem, później już 45 minut.

Kilkakrotnie słyszałem opowieść o przeżywaniu Mszy świętej w domu przed telewizorem przez rodziców z dziećmi, nieraz z dziadkami. Bywało, że nawet dwóch braci ministrantów ubierało komże, by w odpowiednim momencie zadzwonić dzwonkami. Usłyszałem, że w jednym z domów przejście od Mszy św. do stołu sprawiało, że w czasie śniadania rozmawiano tak, jakby wszyscy byli dalej w kościele.

W wielu domach w tym czasie rodzice z dziećmi szukali czegoś więcej. Znajdowali programy religijne, kazania i konferencje dostępne w Internecie i liczne nabożeństwa w telewizji, nie tylko katolickiej.

Przeczytałem w Internecie poruszającą historię, która zdarzyła się w jednym z miast naszej diecezji. Rodzice z najmłodszą córką z powodu zarażenia trafili do szpitala, pozostawiając trzech synów w kwarantannie domowej. O chłopców zatroszczyli się ich sąsiedzi, dostarczając im pod drzwi wszystko, czego potrzebowali. Przekroczyli lęk przed zakażeniem i pokazali, że ci trzej chłopcy są ich bliźnimi według Jezusowej ewangelii.

Do jednego z ośrodków, w którym wybuchła epidemia i zwyczajnie zabrakło rąk do pracy, zgłosiły się do pomocy siostry zakonne wraz z prowincjalną, a później żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej ze swoim kapelanem. Jako wolontariusze z narażeniem życia podjęli przydzielone im obowiązki, pomagali wprowadzić konieczny rygor sanitarny, opiekowali się chorymi i towarzyszyli umierającym.

W wielu miejscach, zarówno w szpitalach, jak i w ośrodkach opieki, mogłem zobaczyć niezwykłą gotowość do ratowania każdego życia, niezależnie od wieku pacjenta. Najbardziej jednak utkwiła mi w pamięci rozmowa z panią doktor, która przez kilka dni była jedynym lekarzem na oddziale. Zmęczona mówiła o groźbie zamknięcia oddziału, ale towarzyszyła jej ufność w to, że może uda się uzupełnić skład personelu.

Taka jest moja opowieść o dniach epidemii w naszej diecezji. Skłania ona do wdzięczności Bogu, który swoją łaską umacnia ludzi, stosownie do wymagań chwili i według otwartości ich serca. Bogu należy się dziękczynienie za wszystkich, którzy w tym trudnym czasie przekroczyli siebie, wykazali determinację, a nawet heroizm, dorośli do męstwa i wiedzieli, jak okazać miłość bliźniego.

 

  1. Co mamy czynić?

Przed nami życie według tego, co Bóg dla nas przewidział. Do nas należy rozeznawać wciąż, co mamy czynić, zwłaszcza, że raz po raz stajemy wobec nowych wyzwań. Dlatego piszę ten list dla umocnienia i zachęty do trwania w wierze.

W ręku Boga jest życie każdego człowieka, naszą zaś powinnością jest modlitwa i życie według rozeznawania Bożych zamiarów i powołania, jakie odkryliśmy i podejmujemy. Módlmy się dziś za zmarłych w czasie epidemii i o umocnienie ich bliskich. Dziękujmy za ocalonych, prośmy o zdrowie dla chorych. Z wdzięcznością módlmy się za wszystkich, którzy ofiarnie ratują każde życie i zdrowie, za wszystkich pracowników służby zdrowia i Sanepidu, a także za wolontariuszy niosących pomoc i wsparcie. Takie dziękczynienie jest czymś zwyczajnym dla tego, kto wierzy i cieszy się z przynależności do ludu Bożego. Usłyszeliśmy dziś przecież słowa psalmu: „Błogosławiony lud, który umie się cieszyć i chodzi, Panie, w blasku Twojej obecności” (Ps 89,16)

Wypełniając nasze codzienne obowiązki, uczyńmy wszystko, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa. Bądźmy wrażliwi na potrzeby chorych i potrzebujących pomocy. Dostrzeżmy i wspierajmy tych, którzy nie mogą sobie poradzić z tą sytuacją.

W czasach trudnych szczególnego znaczenia nabierają słowa Jezusa z usłyszanej dziś ewangelii: „Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody” (Mt 10, 42).

Korzystajmy mądrze z doświadczenia pierwszych miesięcy epidemii, by kolejne miesiące lepiej służyły naszemu wzrostowi. Uczmy się mądrze odkrywać, co naprawdę jest ważne w naszej wierze. Nasze powroty do udziału w życiu religijnym w parafii niech będą odpowiedzią na głód sakramentów i wspólnoty przeżywanej w parafialnej świątyni.

Czas tradycyjnych wakacji niech dobrze służy koniecznemu odpoczynkowi i tak potrzebnej odmianie. Na nadchodzące tygodnie niech Was błogosławi Bóg Wszechmogący, †Ojciec i †Syn, i †Duch Święty. Amen.

 

 

† Roman PINDEL

Biskup Bielsko-Żywiecki

 

 

Bielsko-Biała, 26 czerwca 2020 r.

L.dz. 799/2020

 

menu

Zasady przetwarzania danych

Dotyczące danych z formularza wysyłanych ze strony.

Dane z powyższego formularza będą przetwarzane przez naszą firmę jedynie w celu odpowiedzi na kontakt w okresie niezbędnym na procedowanie przekazanej sprawy. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do przetworzenia zapytania. Każda osoba posiada prawo dostępu do swoich danych, ich sprostowania i usunięcia oraz prawo do wniesienia sprzeciwu wobec niewłaściwego przetwarzania. W przypadku niezgodnego z prawem przetwarzania każdy posiada prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego. Administratorem danych osobowych jest Parafia Znalezienia Krzyża Świętego w Wiśle-Głębcach, siedziba: Wisła Głębce, Kopydło 103a.